24 marca 2009 r.
5 lat minęło jak jeden dzień-to 24 marca 2004 r. miała miejsce „operacja życia”, kiedy to zostało mi dane „drugie życie”.
Cel, który postawiłam sobie 5 lat temu jakim była pomoc innym przez zaistnienie powyższego portalu staram się do tej pory realizować, i będę to robić dopóki starczy mi tylko sił.
Przez wszystkie te lata spotkałam wielu wspaniałych ludzi zarówno przed operacją jak i już nawet 30 lat po operacjach skoliozy, którzy przez swoją obecność dawali i nadal dodają wewnętrznej siły w ciężkich chwilach. Moim „idolem” jeśli chodzi o pomoc innym od kilku lat jest jedna i ta sama osoba, czyli Janka Ochojska, którą miałam okazję poznać jakiś czas temu. To osoba z której bije wewnętrzna siła, i dla niej nie ma rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o pomaganie innym-niestraszna jest jej wojna na terenie kraju któremu niesie pomoc czy inne kataklizmy.
Ostatnio spotkałam na swej drodze ludzi, którzy wskazali mi, że można pomagać nie tylko wirtualnie, ale także realnie. Obecnie oprócz tego portalu realizuję się jako koordynatorka wolontariuszy w Fundacji „Dobrze, że jesteś”, gdzie swoją obecnością wspieramy ludzi samotnych i chorych w szpitalach, między innymi na oddziale hematologii.
Schorzenia, które Nas dotykają potrafią nieraz dać siłę, inne spojrzenie na świat, i tak też było ze mną. Mimo tego co przeszłam –najpierw zmagania rehabilitacyjno – wyciągowo-gorsetowe o każdy stopień skrzywienia, aby tylko skolioza już nie postępowała, później zabieg operacyjny mimo tego wszystkiego jestem osobą szczęśliwą! To dzięki chorobie i jej zakończeniu – szczęśliwym zakończeniu-myślę, że finale, którego każdy skoliotyk chciałby doświadczyć-skrzywienie zmniejszone w jak największym stopniu zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Etap mojej wewnętrznej przemiany rozpoczął się w momencie kiedy trafiłam po raz pierwszy do ośrodka rehabilitacyjnego(poĊowa lat 90-tych), gdzie tak naprawdę dopiero tam zobaczyłam, że znalazłam się wśród takich samych ludzi dotkniętych skoliozą, czasami skoliozą już w bardzo zaawansowanym stanie. Mimo naszej niepełnosprawności w sensie skrzywienia kręgosłupa była codziennie oprócz niedzieli bardzo intensywna rehabilitacja, lekcje W-fu, gdzie w normalnej szkole takie osoby jak my przeważnie były zwalniane do domu, bo przecież może coś się stać podczas gry w koszykówkę czy siatkówkę.
I właśnie takie błędne myślenie niektórych ortopedów czy nawet Nas samych, że ruch może zaszkodzić tym samym zostajemy odsunięci na boczne tory, a przecież ile osób bardziej schorowanych niż my skoliotycy zdobywa złote medale na przykład na paraolimpiadach, czy nawet są przypadki, że osoba bez ręki czy nogi potrafi dorównać jeśli chodzi o zmagania sportowe w danej konkurencji osobom zdrowym.
Co to jest "szczęście"?
"Szczęście, tak jak ja je rozumiem, nie polega na usunięciu bólu, choroby, niepełnosprawności czy innych problemów. Ale raczej na przyjęciu, że one dokądś mnie prowadzą. A dokładniej, że otwierają mnie na innych. Że mogę im być potrzebna. W moim życiu najważniejsze było odkrycie, że ból, choroba, niepełnosprawność oraz związane z tym ograniczenia nie zabierają mi prawa do szczęścia. I że dają mi możliwość innego spojrzenia na rzeczywistość, dostrzeżenia czegoś, czego bez nich bym nie dostrzegła."
(Janina Ochojska,fragment książki"Niebo to inni" )